Zaproszenie na uroczystość świeceń kapłańskich

Umiłowani Bracia i Siostry,  Drodzy Bracia Kapłani.

Przed nami uroczystość świeceń kapłańskich, których udzielę 11 diakonom Gdańskiego Seminarium Duchownego w Oliwie. To ważne wydarzenia dla całej naszej diecezjalnej wspólnoty, która otrzyma dar nowych kapłanów.

Dziękuję i gratuluję zarazem Parafiom, z których wywodzą się przyszli kapłani. Tam, gdzie wiara jest żywa, Bóg wzbudza powołania, a te znajdują dobrą atmosferę do wzrostu i rozwoju.Dziękuje rodzinom przyszłych prezbiterów. Niech wasze wsparcie, zwłaszcza modlitewne, stale towarzyszy waszym synom na ich kapłańskiej drodze życia.

Do wspierania modlitwą przyszłych kapłanów, szczególnie w ostatnich dniach przygotowań do świeceń, zachęcam wszystkich wiernych naszej archidiecezji, zwłaszcza starszych, chorych i cierpiących

Zapraszam zatem wiernych, siostry i braci zakonnych oraz kapłanów do udziału w tych uroczystościach, które odbędą się w sobotę, 1 czerwca br. o godz. 10.00 w Bazylice Mariackiej w Gdańsku, a wszystkim zatroskanym o powołania kapłańskie i zakonne, wszystkim dobrodziejom naszego Gdańskiego Seminarium Duchownego z serca błogosławię.

 

/-/ + Sławoj Leszek Głódź
Arcybiskup
Metropolita Gdański

Zesłanie Ducha Świętego

Pięćdziesiątego dnia po swoim zmartwychwstaniu Pan Jezus zesłał Ducha Świętego na Maryję i Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku, wypełniając tym samym swoją obietnicę: „Gdy przyjdzie Duch Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie” (J 15, 26). W dniu Pięćdziesiątnicy Kościół, ożywiony Duchem Świętym, rozpoczyna przepowiadanie radosnej nowiny o zbawieniu wszystkim narodom.
Zielone Świątki, bo tak brzmi popularna nazwa dzisiejszej uroczystości, to jedno z najstarszych świąt Kościoła, obchodzone już w czasach apostolskich. Dzień ten posiadał wtedy praktycznie tę samą rangę, co uroczystość Paschy. W pierwszych wiekach w wigilię tego święta udzielano chrztu katechumenom. W średniowieczu istniał zwyczaj rzucania z sufitu kościoła, w trakcie odprawiania Mszy świętej, róż i innych kwiatów symbolizujących dary Ducha Świętego. W bazylikach i katedrach w czasie uroczystości wypuszczano z klatek gołębie: symbol Ducha Świętego.

Kościół przypomina, że Pięćdziesiątnica jest wypełnieniem i zakończeniem Świąt Paschalnych. Duch Święty – Nowe Życie w Chrystusie – był celem całej działalności Chrystusa. Zgodnie z obietnicą, po wywyższeniu Chrystusa na drzewie krzyża, gdy dostęp do Ojca został otwarty, a dziecięctwo Boże stało się rzeczywistością, posłany zostaje Duch Ojca i Syna, by prowadził dalej dzieło Jezusa.

Dzisiaj za pobożne, publiczne odmówienie całego hymnu: „O Stworzycielu Duchu, przyjdź…” można dostąpić odpustu zupełnego, pod zwykłymi warunkami.

http://www.youtube.com/watch?v=rtaXmbbRO6s/ brewiarz.pl

„Okruszek nieba, który spadł nam z nieba” Agatka Żabik 07.02.2013

Kazanie pogrzebowe Agatki Żabik 31.12.1998-4.02.2013

Miała do spełnienia misję i ją do końca wypełniła. „Okruszek nieba, który spadł nam z nieba”! Jedyny, bardzo delikatny i niepowtarzalny. Kruchy na zewnątrz, a bardzo silny wewnątrz. Kochający Boga, swoich najbliższych, wszystkich, którzy ją otaczali.Okruszek kochający swoje życie w sposób piękny i bardzo dojrzały. Okruszek, który potrafił brać te dobre rzeczy z tego świata. Pełen nadziei i marzeń, które często przelewała na papier. W jednym ze swoich wierszy, opisała taką historię: „Usiadł na ramieniu moim ptak i zaczął śpiewać O tym jak wieje wiatr, jak szumią zielone drzewa, Jak świeci słońce złociste, Jak wyglądają łąki kwieciste Powiedz mi ptaszku mały, Czy zakwitł już przebiśnieg biały Czy bociany przyleciały? A on odpowiedział śpiewając, Że po łące kica zając Że bociany przyleciały Że wszystkie rośliny pąków dojrzały Potem skrzydła rozpostarł … Poczekaj ptaszku! Czy nie mógłbyś tu jeszcze zostać? Nie! Lecz za rok wrócę I znów pieśń o wiośnie zanucę.” Moi Kochani wszyscy jak tutaj jesteśmy! Choć Agata już do nas nie wróci, tak fizycznie, to zostawiła nam po sobie dużo wiosny, nadziei i dobrych rad. Nauczyła nas jak z pokorą przyjmować cierpienie. Jak z odwagą i ufnością nieść swój krzyż. Nauczyła nas, jak należy być wiernym modlitwie. Jak bezgranicznie ufać Bogu i Maryi. Od mamy Agatki wiem, że pewnego razu, kiedy czuła się bardzo źle i już nic jej nie pomagało, mama poradziła jej, aby wspólnie odmówiły różaniec. Od tej pory zawsze. Kiedy nie mogła zasnąć brała w swoje delikatne rączki różaniec i oddawała cierpienie Maryi . Więc kiedy to mamę głowa rozbolała Agatka powiedziała z uśmiechem na twarzy „jak nie wiesz co zrobić, to weź różaniec”. I jestem przekonany, że modlitwa różańcowa zawsze jej i jej najbliższym dodawała siły. Nawet w ostatnich chwilach, gdy odchodziła z tego świata trzymała w rączkach różaniec. Jeszcze zdążyła się przeżegnać i wspólnie z rodzicami i rodzeństwem go odmówić. „Okruszek nieba który spadł nam z nieba” – tak mówi mama. Zawsze martwiła się o innych. Była za wszystko wdzięczna, nawet za najdrobniejszy gest. Moi Drodzy! Przebywanie z Agatką dla wielu z nas, było swoistymi rekolekcjami. Doświadczaliśmy świętości. Ja dziękuje ci Agatko za chwile, kiedy przychodziłem do Ciebie z Panem Jezusem, a Ty czekałaś zawsze przygotowana i radosna. Doskonale rozumiałaś dar Komunii Świętej. Wiedziałaś, że każdy dzień twojego życia jest cudem, że nie można go zmarnować. I tego też nas uczyłaś.

Byłaś wyjątkiem, który wymykał się wszelkim statystykom. To co po ludzku było niemożliwe, a szczególnie z medycznego punktu widzenia, Ty swoją wiarą i pragnieniem dokonałaś. Bo „ Ci co zaufali Panu, otrzymują skrzydła jak orły i biegną bez zmęczenia”.
Kochani! Kiedy myślałem wczoraj nad homilią, nad tym co mogę jeszcze powiedzieć Tobie i twoim najbliższym nasunęła mi się na myśl historia pewnego człowieka.
Wprawdzie był to stary człowiek i wiedział iż niedługo umrze. Jednak nie bał się śmierci. Śmierć oznaczała dla niego, że opuszcza tylko swoje ciało. A ponieważ jego ciało nie było już takie sprawne, jak za młodych lat, pozostawienie go nie sprawiało mężczyźnie żadnych problemów. Jego jedynym zmartwieniem było, jak jego przyjaciele zareagują na jego śmierć. Powiedział, że kiedyś będzie musiał przejść przez długi tunel i ma nadzieję, że nie będą zbyt smutni, kiedy przyjdzie jego czas.
Pewnego dnia wrócił do domu ze spaceru i był bardzo zmęczony. Zjadł kolację, napisał list, siadł w bujanym fotelu i zasnął.
Miał dziwny sen. Otwierał się przed nim, długi tunel. A on biegł.
Nie potrzebował już laski, żeby się na niej podpierać, ale biegł lekko
i szybko przez długi korytarz, szybko coraz szybciej. Czuł się swobodnie. Jakby wypadł ze swojego ciała. Następnego dnia przed jego domem zebrali się przyjaciele, ponieważ nie wyszedł jak zwykle, aby życzyć im miłego dnia.
Wtedy usłyszeli, że nie żyje. Przeczytali pozostawiony na stole list: Przeszedłem przez długi tunel. Żegnajcie przyjaciele! Wszyscy bardzo lubili tego człowieka i niezmiernie się smucili. Zawsze był w ich pobliżu, gdy ktoś go potrzebował. Teraz nie wiedzieli jak sobie bez niego poradzić. Powiedział im, żeby się nie smucili, ale to było trudne. Pochowali go w mroźny, zimowy dzień.
A kiedy zaczęła budzić się wiosna, przyjaciele często odwiedzali siebie nawzajem i rozmawiali o czasach, kiedy stary człowiek jeszcze żył.
Jeden z nich potrafił szczególnie zręcznie posługiwać się nożyczkami i opowiadał, jak staruszek nauczył go wycinać z kartki papieru łańcuch.
Inny dobrze jeździł na łyżwach i wspominał, jak mężczyzna pomógł mu stawiać pierwsze, niepewne kroki na lodzie.
Jeszcze inny mówił, jak staruszek nauczył go wiązać porządnie krawat. Nigdy wcześniej mu się to nie udawało, aż on pokazał mu dokładnie jak trzeba to zrobić.
Każdy zachował w sobie szczególne wspomnienie staruszka – coś, czego on go nauczył i co teraz każdy z nich potrafi robić coraz lepiej. Mężczyzna pozostawił każdemu z przyjaciół pożegnalny prezent, którego strzegli jak skarbu. Dzięki swym różnym umiejętnościom mogli teraz pomagać sobie nawzajem.
Kochani Rodzice, Droga Aleksandro i Macieju, choć dzisiaj jest tak trudno i tak bardzo boli, to jednak to, co przeżyliście wspólnie z Agatką, jest tak jak Ona wyjątkowe i niepowtarzalne. To co Wam Chrystus podarował przez jej życie, jak sami określiliście było błogosławieństwem.
Dziękuję Wam za zwykłe ludzkie zmęczenie, nieprzespane noce, cierpliwość, ciepło i wspólną modlitwę.
Agata – z hebrajskiego znaczy DOBRA i taka też była.
Ale trzeba też powiedzieć, że i ona miała szczęście wzrastać w tak wierzącej rodzinie. To przecież od was uczyła się dobroci.
Moi kochani! Choć okoliczności naszego spotkania są smutne i łzy same się cisną, to wierzę, że tak jak w wierszu Agatki zawsze nadejdzie wiosna, która przyniesie nowe życie. A to co ona nam podarowała będzie owocowało
Droga Agatko, zawsze kochałaś podróże. Lubiłaś nowe, ciekawe i niezwykłe miejsca. Teraz jak ptaszek z Twojego wiersza rozpostarłaś skrzydła, by udać się w swoją najpiękniejszą podróż.
Chcielibyśmy dziś, zawołać za Tobą, poczekaj ptaszku, czy nie mógłbyś tu jeszcze zostać?
NIE!
Ale jeszcze Wam, „pieśń o wiośnie, w niebie zanucę”. Amen